artykuł dodany do działu Historia mediów
Prasa satyryczna i humorystyczna w XIX i XX wieku

Michał Kuźmiński
artykuł opublikowany w serwisie SAI Media, udostępniony przez Autora
Na świecie doraźna satyra polityczna i komizm w periodykach pojawiały się
jeszcze przed Rewolucją Francuską. Natomiast wyspecjalizowana w satyrze prasa
narodziła się po upadku Napoleona. Wówczas to zaczęły się ukazywać we Francji
takie tytuły jak "Minerve", "Le Mirror", czy "Żółty Karzeł", w którym Ludwik
XVIII zamieszczał anonimowe żarty na własnych ministrów. Twórcą klasyki prasy
satyrycznej stał się Charles Philipon, który w 1832 roku wydał pierwszy numer
słynnej "Charivari", które to pismo miało ukazywać się przez najbliższe
kilkadziesiąt lat i stać się wzorem dla licznych pism tego typu w całej Europie.
W latach 1870-1914 wychodziło we Francji przeszło 200 czasopism satyrycznych
i humorystycznych, które zaczęły się różnicować w treści i profilu. Życiem
publicznym zaczęły się zajmować pisma republikańskie, np. "Le Don Quichotte",
rojalistyczne lub bonapartystowskie. Rozwijała się w nich także karykatura.
Oprócz satyrycznych pism polityczno-społecznych zaczęły się ukazywać także
periodyki frywolne i sprośne, jak np. "La Vie Parisienne". To właśnie Francja
stworzyła klasykę, wzorzec pisma satyrycznego.
Niedługo po Francji rozkwitła satyra angielska. W 1841 pojawił się wzorowany
początkowo na "Charivari" "The Punch". Anglicy byli drapieżni w kwestiach
politycznych, od erotyzmu zdecydowanie stronili.
W latach 40-tych XIX wieku pojawily się pisma satyryczne niemieckie, jak
monachijska "Fliegende Blätter". Stąd moda na pisma satyryczne trafiła do
Wiednia, i było już tylko kwestią czasu rozprzestrzenienie się jej na Węgry,
Czechy i Galicję. W Rosji miała nadejść odwilż posewastopolska i także tutaj
pojawiła się prasa satyryczna, która jednak nie pozwalała sobie na wycieczki
personalne, koncentrując się na negatywnym bohaterze zbiorowym.
Polska prasa satyryczna, która zaczęła szybko dojrzewać w okresie utraty
niepodległości, była w specyficznej sytuacji. Pierwsze pisma tego typu bez
skrępowania podjęły się krytyki politycznej. Gdy tylko na chwilę odmieniała się
sytuacja polityczna, powstawały efemerydy, takie jak "Tandeciarz" wydawany w
1831 roku w powstańczej Warszawie, czy "Świstek", "Sikora", bądź "Szubrawiec" wydawane w Galicji w czasie Wiosny Ludów. Nawet Wielka Emigracja stworzyła swoje
pismo satyryczne pt. "Pszonka". Satyra szybko zaczęła się władzom kojarzyć z
insurekcją, dlatego pisma wydawane już w czasach stabilniejszych, mogły zajmować
się tylko (?) obyczajowością, czy humorem sytuacyjnym. Satyra polityczna w typie
"Puncha" nie miała w pierwszej połowie XIX wieku szans na przetrwanie.
XIX wiek i przełom stuleci były okresem wymarzonym dla rozwoju satyry, jako
czasy zmian społecznych i dziejowych. Były to czasy wiedeńskiego walca, potem
operetki, kankana i kabaretu literackiego, ale i czasy konfliktów społecznych,
Wiosny Ludów i powstań.
POCZĄTKI PRASY SATYRYCZNEJ W POLSCE.
Prehistoria polskiej prasy satyryczno - humorystycznej to Oświecenie, gdy
treści tego rodzaju trafiały na łamy takich pism, jak "Monitor". Czasy Sejmu
Czteroletniego obfitowały w paszkwile, pamflety i satyry, rozpowszechniane na
ulotkach i w rękopisach. To wówczas powstały Monachomachia i Antymonachomachia
Krasickiego, z której pochodzi późniejsze motto "Szpilek": Prawdziwa cnota
krytyk się nie boi. Miało się okazać, że wśród cenzorów, urzędników i władz
najwyższych prawdziwa cnota prawie się nie zdarzała.
Ponoć pierwszym ilustrowanym Polskim pismem satyrycznym był "Motyl" wydawany
przez ks. Lubeckiego. Ukazał się w roku 1828, a więc przed "Punchem", a nawet "Charivari"
. Wieść niesie jeszcze o wcześniejszych, bo wydanych w 1820 roku w Warszawie
trzech tomach pisemka humorystycznego "Momus" pod redakcją Alojzego Żółkowskiego.
Oficjalnego pisma humorystycznego w okresie Rzeczypospolitej Krakowskiej nie
było. Wychodziły natomiast tajne ze względu na cenzurę pisma rękopiśmienne, jak
np. "Zorza Wawelu", czy "Rozmaitości". Znane są nam tylko z tytułów. Wreszcie
"Wesz", pod redakcją Aleksandra Wojciechowskiego (od lipca do września 1835r.),
której zachowało się 14 numerów. Są one dowodem prawdziwych nastrojów młodzieży
uniwersyteckiej - liberalizmu, a nawet radykalizmu, demokratyzmu,
antyklerykalizmu i bezkompromisowości. Satyra "Wszy" mierzyła głównie w
arystokrację, szlachtę i profesorów UJ. Wychodziła w dość licznym nakładzie i
każdy jej egzemplarz był pilnie poszukiwany przez policję.
We Lwowie ukazała się tylko jedna efemeryda, pt. "Śmieszek", wydawana w latach
1834-35 przez J.A. Kamińskiego. Cztery wydane zeszyty stanowiły zbiór anegot.
WIOSNA LUDÓW
Omawiany typ prasy, jak i prasa w ogóle, przeżyły wówczas intensywny rozkwit.
W 1848 roku ukazało się w Krakowie kilka efemeryd, jak "Sikora", "Opryszek
Literacki", Szubrawiec" pod redakcją K.Kalinki (jeden numer...), a przede
wszystkim najlepszy i utrzymujący się najdłużej "Świstek", wychodzący raz w
tygodniu od maja do lipca tego roku.
"Świstek" podawał fikcyjnych redaktorów, oraz miejsce druku. Niektórzy, jak na
przykład Szyjkowski, przypisują autorstwo Konstantemu Majeranowskiemu. Pismo
uprawiało satyrę uderzającą w kontrrewolucję, było antyklerykalne, antymagnackie
i antyszlacheckie. Posługiwało się wierszem, pamfletem, trawestacją bajek
Krasickiego, ośmieszało ugodowców, galicyjską ciemnotę i zacofanie. Drugi numer
opatrzony jest filuternie nagłówkiem Bez pozwolenia litościwej cenzury (na ten
raz) i od pierwszej strony opisuje, jak to na krakowskim Kleparzu rodzi się
plotka.
Należy zaznaczyć, że humor dojrzewał satyrykom znacznie wolniej, niż powstawały
gazety i przez długi czas ze świecą szukać w tych pismach czegoś, przy czym
współczesny czytelnik wybuchnąłby śmiechem.
Wraz ze "Świstkiem" wychodził "Dodatek do Świstka", redagowany przez W.L.
Anczyca. Zajmował się on zdecydowaną krytyką przeciwników uwłaszczenia, uderzał
w burżuazję, konserwatyzm i biurokrację, słowem - poruszał kwestie życia
publicznego.
Jedyne lwowskie pismo humorystyczne tego okresu, "Kuryjer Lwowski", wydawany
początkowo raz, później trzy razy w tygodniu, pod redakcją Rozumiłowskiego i
Goczałkowskiego, nie dorównał "Świstkowi" i mimo podobnego tonu, nie zdobył
większego znaczenia.
GALICJA STOLICĄ SATYRY
Pierwszy na ziemiach polskich rynek prasy satyrycznej stworzyły Kraków i
Lwów. W zaborze austriackim ukazywało się ponad 70 wesołych tytułów. Zdecydowana
większość z nich pojawiła się w okresie Autonomii Galicyjskiej. Zdecydowanie
najważniejsze tytuły, jakie wówczas powstały, to "Szczutek" (1869-1918 we
Lwowie) i "Diabeł" (1869-1918 w Krakowie). Pierwszy nosił podtytuł Pismo
satyryczno-polityczne, drugi zaś - Czasopismo satyryczno-humorystyczne,
ilustrowane.
Zanim o nich szerzej, warto wspomnieć jeszcze o tym że to Młoda Polska owocowała
pierwszymi na naszych ziemiach artystycznymi Czasopismami satyrycznymi. W 1899
roku wydawano we Lwowie "Fauna" - dwutygodnik o barwnej, secesyjnej
szacie graficznej. W 1902 roku ukazywał się w Krakowie "Chochoł". Także tutaj,
przenosząc się w końcowym okresie do Lwowa, wychodził najlepszy polski periodyk
tego typu - "Liberum Veto". Stało się ono pierwowzorem satyry "Zielonego
Balonika", a także Boya-Żeleńskiego.
Na pierwszej stronie 14 numeru "Liberum Veto" czytamy na pozór suchą, prasową
wiadomość: Przedstawiciele dwóch bratnich narodów oddali należny hołd ś. p.
carycy Katarzyny, biorąc liczny udział w odsłonięciu jej pomnika. Tyle, że obok
widnieje rycina z dwoma pokurczonymi postaciami polskiego szlachetki i
rosyjskiego bojara.
"SZCZUTEK" Specjalizował się w satyrze politycznej, wymierzył ostrze
swojej satyry w krajowych urzędników, szlachtę, czy krakowską konserwę. Założył
go Liberat Zajączkowski, karykaturami opatrzali Błotnicki, Leopolski, Sidorowicz.
"DJABŁA" wojującego początkowo ze związanymi z "Czasem" stańczykami, a
potem także z socjalistami, redagował m.in. Kazimierz Bartoszewicz, aktywny
twórca wydawnictw prasowych i publicysta. Pismo to przypomnało wyglądem raczej
dziennik, choć wychodziło dwa razy w miesiącu. Na pierwszej stronie numeru 13
można było przeczytać nie tylko paszkwil gromiący Koło Polskie, ale i reklamy
kapelusznika, czy Kawiarni Lwowskiej J.A. Michalika. W zakresie spraw
obyczajowych pisma humorystyczne interesowały głównie trójkąty małżeńskie, choć
tą tematyką wolały się parać pisma drugorzędne, jak krakowski "Bocian" (1896-1918), czy "Figlarz" (1911-1918), lub lwowski "Śmigus"
(1894-1914). Niestety, teksty zamieszczane w tych pismach były w większości
słabe, dowcipy płaskie, często nawet niesmaczne. Na dobry humor trzeba było
jeszcze długo czekać. Im bardziej rosły emocje w świecie opcji politycznych, tym
mniej subtelny stawał się dowcip tych pism. Częściej królowało na łamach tych
pism zaangażowane grafomaństwo. Na przykład nr 13 "Djabła" zamieszczał
wspomniany wiersz Jeremiego Zory, pt. Kołu polskiemu!, zaczynający się słowami:
Powiedzcie proszę - po jakiego czarta
Klub wasz wciąż jeszcze zwiecie polskim Kołem?
Gdzie jego polskość? Co ta nazwa warta,
Wzięta z waszymi postępkami społem? ...
Twórczość ta bardziej kojarzy się z dzisiejszą poezją "Naszego Dziennika",
niż z satyrą.
W zaborze pruskim ukazywało się również klika wesołych tytułów. W 1859 roku
wychodził w Chełmnie "Stańczyk", miesięczny dodatek do "Nadwiślanina".
W zaborze tym nie było jednak dobrych warunków dla takiej prasy. Koncentrowano
się tu wszak na podstawowych zagadnieniach narodowych, a działalność prasową
traktowano jako misję. Poza tym dobrze rozwinięty był rynek konkurencyjnych pism
niemieckich.
W Warszawie zaś powstawały wówczas zręby "długowiecznych" czasopism
satyrycznych. Już w 1858 roku ukazały się dwie efemerydy - "Wolne żarty" i
Szpargały wiosenne". Były one starannie wydawane i dobrze ilustrowane.
Osobliwym przypadkiem jest "Kurier świąteczny", który po kilku latach
zajmowania się poważną tematyką polityczną i literacką przekwalifikował się w
końcu 1865 roku na pismo wyłącznie humorystyczne. Zdecydował tak właściciel
gazety, Adam Łaszczyński, który powierzył redakcję byłemu pracownikowi "Wolnych
żartów" Włodzimierzowi Piątkowskiemu. Pismo szybko zdobyło popularność a nawet
wpływ na warszawskie życie. Ukazywała się tu stała rubryka pt. "Czarna księga",
dzięki której poprawiono estetykę omnibusów, czy powstrzymano podwyżki cen w
restauracjach... Pismo upadło dopiero w 1905 roku.
Tymczasem rosła w siłę "Mucha". Ale o tym za chwilę.
DWUDZIESTOLECIE: PRYMAT WARSZAWY
W niepodległej, powojennej Polsce dotychczasowy profil pism satyrycznych
musiał wykonać nagły zwrot. Nie było już problemu zewnętrznego zagrożenia ze
strony zaborcy, trzeba się było odnaleźć we własnym państwie, z własnymi
problemami społecznymi i sporami politycznymi w obrębie państwa! Prasa
satyryczna wykonała jednak ten manewr znakomicie. Jeden problem pozostał
niezmieniony: Cenzura. Tak jak przed Pierwszą Wojną "Szczutek" zamieścił
ogłoszenie:
"Młody człowiek, zniechęcony zupełnie do życia, szalenie zakochany bez
najmniejszej wzajemności, nie mający co robić na Bożym świecie zgadza się na
podpisanie pierwszego numeru jakiego bądź pisma humorystycznego"
...tak i w okresie międzywojennym pisma chcące mierzyć we władze musiały się
liczyć z częstymi konfiskatami nakładu, wyrokami sądowymi, itp. Jeszcze w
niecały miesiąc przed wybuchem II Wojny (13 sierpnia 1939) starosta łódzki
skonfiskował "Szpilki" za opublikowanie karykatury "Hitler - rycerz",
powołując się na artykuł 111 kk, który mówił o znieważeniu osoby naczelnika
obcego państwa. To właśnie w dwudziestoleciu upowszechniła się funkcja "Sitzenredaktora".
Nagłe rozszerzenie pola do popisu dla satyry sprawiło, że w każda zwyczajna
gazeta każdej opcji politycznej miała swój kącik satyryczny. Była to niemała
konkurencja dla wesołych czasopism. Nie przeszkodziło to jednak temu, by w
dwudziestoleciu wychodziło 20-25 czasopism humorystycznych. Większość z nich
najczęściej plajtowała po kilku numerach. Przetrwały najsilniejsze, o ustalonym
profilu i podpisywane najbardziej znanymi nazwiskami. Wymienić należy
"Muchę" (1918-1939), "Wolną Myśl-Wolne Żarty" (1918-1939), "Wróble na dachu"
(1929-1939), "Cyrulika Warszawskiego" (1926-1934), kontynuację
lwowskiego "Szczutka" (1919-1926), oraz naturalnie założone w 1936
roku "Szpilki". Lwią część rynku stanowiły mierne efemerydy, o
niskim poziomie literackim, kiepskich rysunkach, wzorowane i czerpiące z
erotycznych tygodników zachodnioeuropejskich. Poza tym wychodziły także
efemerydy partyjne, jak endecka "Szopka".
"MUCHA"
Od 1868 roku księgarz Józef Kaufmann wydawał nieregularnik "Mucha". Co
ciekawe, pierwotnie tytuł nie miał kojarzyć się z owadem, ale z popularnym w
Warszawie akrobatą-ryzykantem, Antonim Muchą, którego karykatura widniała przez
pewien czas w winiecie pisma. Forma wydawnictwa zmieniła się od stycznia 1871
roku, gdy "Mucha" stała się prawdziwym czasopismem, początkowo miesięcznikiem,
potem tygodnikiem. Przez pewien czas redagował ją Bolesław Prus, W odpowiedzi
właścicielem zaś był Feliks Fryze. W 1888 periodyk kupił Władysław Buchner,
który wydawał go i redagował aż do 1939 roku.
"Mucha" przez cały czas utrzymała bardzo tradycyjne rysunki i nigdy nie
zaakceptowała jakichkolwiek nowinek w szacie graficznej. Na tym jednak
zachowawczość pisma się nie kończyła, jako że sympatie "Muchy" były zdecydowanie
prawicowe i nacjonalistyczne. Zachowywało pełną anonimowość autorów. Podstawowym
motywem był: antysemityzm, antyniemieckość, antyrosyjskość, antylitewskość,
antyczeskość... słowem - obrywało się każdemu z narodów ościennych i
mniejszości. Poziom tak wypowiedzi, jak i rysunków, był zdecydowanie niski. Górę
brała propaganda i dosłowność. O finezji czy ironii nie było nawet co marzyć.
W Archiwum Akt Dawnych istniało tylko kilka świadectw konfiskat "Muchy".
Bezpośrednie ingerencje cenzury wcale nie musiały być częste, gdyż klimat
sprzyjał ostrożności i autocenzurze. Wystarczy wspomnieć, że gdy Feliksowi
Fryzemu udzielano koncesji na "Gazetę Domową" z programu tygodnika wykreślono
kącik humoru.
"CYRULIK WARSZAWSKI"
...był z gruntu odmienny. Ukazywał się co tydzień w latach 1926-34 i skupiał
najświetniejsze pióra i ...ołówki. Jego motto brzmiało: Śmiejmy się! Kto wie,
czy świat potrwa jeszcze trzy tygodnie" (Beaumarchais). "Cyrulik"
zainicjowany został przez wybitnych działaczy piłsłudczykowskich, mających
układy, związanych z "Wiadomościami Literackimi". Redakcję objął Leszek
Serafinowicz (Jan Lechoń). Przez lata uprawiał on, można by rzec, satyrę
dworską. Po Brześciu część wybitnych pisarzy odsunęła się od gazety, bądź
zaczęła przejawiać wątpliwości dotyczące polityki sanacji. "Cyrulik" został
przejęty przez "Koncern prasy czerwonej" Butkiewicza i Lewandowskiego. Wówczas
poziom pisma wyraźnie się obniżył, stał się eklektycznym pismem humorystycznym,
nastawionym na komercję.
W 1934 roku koncern czerwoniaków zrezygnował z wydawania pisma, tracąc na nie
mandat obozu rządzącego. W kilka miesięcy później "Cyrulik" został zamknięty,
wyprawiając sobie w ostatnim numerze huczny pogrzeb.
"Cyrulika Warszawskiego" rozpoczynała zawsze dwukolorowa karykatura na
pierwszej kolumnie (3 kolory wprowadzono z początkiem 1934r.), a w odróżnieniu
od "Muchy", w której dominowały niepersonalne rysunki satyryczne, w "Cyruliku"
królowała karykatura. Obok dowcipów liczne były wiersze, felietony, czy
opowiadania. Redagowali go Jerzy Paczkowski, jeden z najlepszych polskich
satyryków, wspomniany Lechoń, Antoni Słonimski, Julian Tuwim, Stanisław Jerzy
Lec, Zygmunt Jurkowski, Tadeusz Breza, Światopełk Karpiński, Janusz Minkiewicz,
Konstanty Ildefons Gałczyński, a spośród grafików choćby Maja Berezowska, czy
Jerzy Zaruba.
"Cyrulik" starał się być pismem intelektualistów, stanowiąc satyryczne
dopełnienie "Wiadomości Litereackich". Miał zasięg ogólnokrajowy, a w latach
przynależności do koncernu Prasy Polskiej ("czerwoniaków"), jego nakład sięgał
25 tys. egzemplarzy.
"WOLNA MYŚL - WOLNE ŻARTY"
wydawane były przez Helenę Kokoszecką i stanowią dobry przykład pisma
frywolno-erotycznego, chcącego uchodzić za pikantne. Poziom literacki i
graficzny miało dość niski.
"WRÓBLE NA DACHU"
wychodziły w Krakowie, w wydawnictwie Mariana Dąbrowskiego, w Pałacu Prasy.
Założone w 1929 roku, szybko wyrosły na silnego konkurenta "Muchy". Ponoć nie
prześcigał jej w poziomie literackim, stał zaś na dość wysokim poziomie
technicznym. Pismo uwielbiało atakować warszawiaków, nader często popuszczało
wodze nacjonalizmowi, antyrosyjskości i antyczechizmowi.
"SZOPKA"
firmowała się podtytułem "Zwierciadło Polski", wydawał ją Mieczysław
Niklewicz. Była pismem krótkotrwałym i czysto politycznym, reklamując endecję.
Na tytułowej stronie czwartego numeru pisma siedzi kobieta z Grottgera rodem,
trzymając tarczę z cyfrą 8 (numer endeckiej listy wyborczej w 1922r.). Przegląda
się w niej orzeł otoczony rozmaitymi jaszczurami. Podpis: Orzeł polski: Bardzo
przystojnie będę wyglądał, jak z pomocą ósemki uwolnię się wreszcie od tych
wszystkich gadów, co mi pierwsze lato zaplugawiły.
"SZPILKI"
Zajmują osobne miejsce jako klasyka polskiej prasy satyrycznej. Choć nie
ukrywały orientacji lewicowej, reprezentują chyba najdojrzalszy typ satyry.
Zainicjowała ów tygodnik grupa lewicowych literatów i rysowników z Erykiem
Lipińskim i Zenonem Wasilewskim na czele. Redagował "Szpilki" Zbigniew Mitzner.
Powstały w 1936 roku. Zgromadziła się wokół nich grupa postępowych dziennikarzy
związanych z PPS, a także wiele światłych sław pióra. Firmowały się
nonkomformizmem politycznym, ich antyfaszyzm nie był równoznaczny - jak w
"Musze" z antyniemieckością, lecz uderzał we wszystkie narodowe odmiany
faszyzmu. Także w rodzimą. Tak, czy inaczej, "Szpilki" były jednyną w
międzywojniu satyryczną gazetą opozycyjną.
Eryk Lipiński wspominał: Pierwszy numer "Szpilek" został skonfiskowany, pełno
w nim było białych plam. W dalszych numerach zabroniono nam zostawiania pustych
miejsc po konfiskatach, gdyż zorientowano się, że plamy te robią nam tylko
reklamę.
Przez "Szpilki" przewinęły się takie gwiazdy, jak Stanisław Jerzy Lec, który
publikował tu swoje "Myśli Nieuczesane", Leon Pasternak, Konstanty Ildefons
Gałczyński, Janusz Minkiewicz i Światopełk Karpiński z dawnego "Cyrulika".
Wreszcie dołączył Tuwim, który uczynił to z pobudek entuzjastycznych,
deklarując, że honoraria zacznie brać, gdy pismo osiągnie 25 tysięcy
egzemplarzy. Był blisko, gdyż numery z Tuwimem wychodziły w nakładzie aż 10 tys.
egzemplarzy.
Wielu publicystów "Szpilek" nie przeżyło II wojny. Natomiast w 1945 roku
wznowiono pismo , na którego łamach zjawiali się nawet poważni twórcy, jak
Broniewski, Iwaszkiewicz, Sandauer, Różewicz, Borowski, czy Dobrowolski. Przez
kilka lat wychodził "Kalendarz Szpilek", rodzaj antologii satyry. Wreszcie pismo
organizowało konkursy w poszukiwaniu nowych talentów. Tylko w jednym konkursie w
1950 roku zaczęli Jerzy Flisak, Bruno Miecugow i Sławomir Mrożek.
Humor "Szpilek" był już zupełnie dojrzały i subtelny. Przykładowo w sierpniu
1960 roku ukazał się numer olimpijski, w którym m.in. ukazały się praktyczne
rozmówki dla turystów polskich, którzy wyjeżdżali do Rzymu na olimpiadę.
Zawierał on tak użyteczne zwroty, jak:
Odprawa celna Alla Dogana
Nie jadam nic poza kabanosami. Non mangio, nulla all'infouri dei kabanos
"Szarotki" psują się, więc wiozę kilka na zapas Le radio portatili "Szarotka" si
guastano con fafacilita cosi ne porto alcuno di riserwa
U lekarza Dal Medico
Przyszło mi na myśl, że może przyjmie pan kilo kabanosów? Ora che ci penso,
dottore, forse vorra accettare un chilo di kabanos
A poza tym:
To jest na sprzedaż Questo e in vendita
Do kabanosów A chi i kabanos
Pan nie wie, kto ja jestem! Lei non sa con chi ha da fare!
PO II WOJNIE...
Jako pierwszy reaktywował się w Lublinie "Stańczyk" (1944), następnie
"Szpilki" (1945, w Łodzi). Dominowała satyra wojenna, uprawiana przez tak
wytrawnych znawców, jak Lec, Zaruba czy Lipiński. W 1946 roku rekatywowano
"Muchę". W 1953 roku "Szpilki" i "Mucha" zostały połączone.
Najsłynniejsze kąciki satyryczne miał "Przekrój", oraz "Polityka".
Przełomem w dziejach satyry był debiut w pierwszej połowie lat 70-tych młodych
twórców, którzy występowali tak na łamach prasy satyrycznej, jak i w tygodnikach
społeczno-kulturalnych, np. Andrzeja Dudzińskiego, Andrzeja Krauzego, Andrzeja
Mleczkę.
1. J. Łojek (red.), Prasa Polska 1664-1864, Prasa Polska 1864-1918, Prasa Polska 1918-1939. PWN, Warszawa 1980
2. J. Łojek, J. Myśliński, W. Władyka, Dzieje Prasy Polskiej, Interpress, Warszawa
3. M. Tobera, Wesołe Gazetki - Prasa satyryczno-humorystyczna w Królestwie Polskim w latach 1905-1914. PWN, Warszawa-Łódź 1988
4. E. Lipiński, Drzewo szpilkowe. Czytelnik, Warszawa 1976
5. E. Lipiński (red.) Coś nam zostało z tych lat. Szpilki - album. WAG, Warszawa1967











